niedziela, 26 października 2014

środa, 23 maja 2012

Nadrabiamy zaległości

Czyli o tym, jak ze starego fartucha rozmiar XXL zrobić sukienkę XS :-)




A oto efekt końcowy:




Schemat można znaleźć tutaj:

czwartek, 8 marca 2012

poniedziałek, 27 lutego 2012

Something borrowed, something blue...

...czyli kolejne lato należy do nas :-)

A do tego czasu wesołe dywagacje na temat naszego ślubu i powiązanych konwenansów....

Każda para uważa, że miejsce musi być przecież wyjątkowe...


pośród natury...


to też się nada...


Motyw przewodni też jest ważny, tak żeby wszyscy zapamiętali i gadali o tym sąsiadom...


no sami nie wiemy na co się zdecydować...


tu z kolei pogoda będzie decydująca...


Czyli suknia ślubna i garniacz pana Młodego zależą od stylu tego przedsięwzięcia :)

Trzeba też powiadomić gości...


tych bardziej zwariowanych...


tych szanowanych...


tych popularnych... hmm kto jest teraz 'na fali' hmmmm...


...no i tych, których kochamy najbardziej, ale nie ma ich zdjęć w google graphics :)

No i nie wiemy kto zagra na naszym weselu, wahamy się pomiędzy


a 



ale pewnie pójdziemy na kompromis wybierając...


A tak naprawdę to wiemy już jak to będzie wyglądać, i czy Angelina Jolie zagości czy nie, dla nas bardziej się liczy to, co sobie wtedy przyrzekniemy przed innymi, coś co wielokrotnie przyrzekaliśmy sobie w głębi serca każdego dnia :-)

sobota, 29 października 2011

Przed wyjazdem


Dostałam od rodziców wielką dynię z rodzinnego ogródka... 


Pisakiem zaznaczyłam elementy do wycięcia...


I tak to na dwie godziny przed odlotem do Belgii storzyłam swoje wierne podobieństwo na zastępstwo podczas mojej nieobecności.









Słomiany wdowiec zachwycony! Mina Pumpkin Jacka zadziałała - T. napisał juz jeden rozdział do swej książki :-)

No i nie będzie sam podczas Halloween :-)

niedziela, 4 września 2011

O tym, jak Mars zderzył się z Bydgoszczą - kolejny post z kosmosu

Po tym, jak skompletowałam wszystkie części do mojego Marsa i ostatecznie go skręciłam, postanowiłam wyruszyć nim w dziewiczą przejażdżkę i to przejażdżkę przednią, bo do miasta, które Toruniowi jest sercu bliskie :>

Zanim wyruszyłam z rodzinnego domu oczywiście natrafiłam na kilka przeszkód:

Babcia: 'Oj, co Ty gadasz, tak daleko! Nie dasz rady, a ktoś Cię w krzaki przewróci i zrobi krzywdę...'

Mama: 'Nie żartuj z tym, że jak znajdą Twoje zwłoki to poznają po kolorze czerwonego lakieru na paznokciach...'

Tata: 'To jak zabierzesz te wszystkie warzywa, które tu są dla Ciebie?'

Wszystko udało się załagodzić, a przewóz warzyw zorganizować na inny dzień w tygodniu :-)

Po tym, jak uroczyście zrobiłyśmy z siostrą pranie, wyruszyłyśmy spod domu. Natalia postanowiła odprowadzić mnie do sąsiedniej wsi :-)

Jadąc już dalej w pojedynkę minęłam Łążyn i Rzęczkowo. Potem skręciłam w prawo na Skłudzewo na niebieski szlak. Widoki sielskie - krowy, bocianie gniazda, motyle, dzikie ogrody i Jezusy w gablotkach. Droga pod górkę była moim Everestem, gdzie zbyt majstrując przy przerzutkach spadł mi łańcuch i się totalnie zablokował. Szybciutko się wybrudziłam, ale doszłam do ładu i już zaraz po tym byłam w Boluminie.
Wjeżdżając do Wałdowa Królewskiego mijam podchmielonego gościa, który na ironię losu chcąc mi zrobić więcej miejsca na ulicy, robi coraz mniej zataczając się w przeciwną stronę. Wkrótce okazuje się, że się zgubiłam.

Miły trzeźwy pan o asymetrycznym uzębieniu wskazuje mi prawidłową drogę na Wałdowo Dolne. Wskakuję na rower i znowu mijam znajomego pijanego gościa. Zjeżdżam z górki!!! Wow! Omal nie tracę panowania nad pojazdem, za to dzięki prędkości zyskuję na czasie. Ku mojemu zdziwieniu wjeżdżam na piękną drogę dla rowerów, równy asfalt, oznakowania co chwilę i jadę nią aż do nieczynnej stacji PKP w Ostromecku. Odbijam w lewo (w prawo dojazd do pięknego zespołu pałacowego-parkowego) i pędzę na Strzyżawę.

Z uśmiechem wjeżdżam na Fordoński most :-)


Posłowie:

Choć daleko mi do mych idoli Polssonów, Kajohów i Kas, jestem z siebie dumna dotarłwszy do Bydgoszczy w 1 h 30 min (do Mostu na Fordonie).

Łącznie z Łubianki do ul. Sułkowskiego w Bydgoszczy - 40 km :-)

Szlak niebieski godny polecenia - jest co zwiedzać i podziwiać po drodze :-)




poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Dwa oblicza Torunia

Po raz kolejny Centrum Kultury Zamek Krzyżacki zaprosiło nasz 'Węzełek' do współpracy. Tym razem uczestniczyliśmy w biesiadzie pt. 'Dwa oblicza Torunia', która miała miejsce w ubiegłą sobotę.


Głównym punktem programu imprezy były walki drużyn wojowników wczesnosłowiańskich oraz rycerzy średniowiecznych.


A to już nasze stoisko :-)


Mirka, Basia i Pelasia - oto mózgi 'Węzełka' :-)


Przybyło również wsparcie!!!


Oprócz robótek, na naszym stoisku można było posmakować pysznego serniczka, wybornych nalewek, czy nabyć domowe konfitury i inne zaprawy.


Oto wesoły 'przytrzymywacz' sztalugi, która niczym żagiel reagowała na wietrzne zapędy pogodowe :>




Ku naszej uciesze nasz namiot cieszył się sporym zainteresowaniem, jednak to właśnie spotkanie ludzi tworzących koło rękodzieła przyniosło nam najwięcej radości.