Mysza dotarła szczęśliwie do Trondheim i ma się dobrze :-)
piątek, 28 listopada 2014
niedziela, 2 listopada 2014
niedziela, 26 października 2014
środa, 23 maja 2012
Nadrabiamy zaległości
Czyli o tym, jak ze starego fartucha rozmiar XXL zrobić sukienkę XS :-)
A oto efekt końcowy:
Schemat można znaleźć tutaj:
czwartek, 8 marca 2012
poniedziałek, 27 lutego 2012
Something borrowed, something blue...
...czyli kolejne lato należy do nas :-)
A do tego czasu wesołe dywagacje na temat naszego ślubu i powiązanych konwenansów....
Każda para uważa, że miejsce musi być przecież wyjątkowe...
pośród natury...
to też się nada...
Motyw przewodni też jest ważny, tak żeby wszyscy zapamiętali i gadali o tym sąsiadom...
no sami nie wiemy na co się zdecydować...
tu z kolei pogoda będzie decydująca...
Czyli suknia ślubna i garniacz pana Młodego zależą od stylu tego przedsięwzięcia :)
Trzeba też powiadomić gości...
tych bardziej zwariowanych...
tych szanowanych...
tych popularnych... hmm kto jest teraz 'na fali' hmmmm...
...no i tych, których kochamy najbardziej, ale nie ma ich zdjęć w google graphics :)
No i nie wiemy kto zagra na naszym weselu, wahamy się pomiędzy
a
ale pewnie pójdziemy na kompromis wybierając...
A tak naprawdę to wiemy już jak to będzie wyglądać, i czy Angelina Jolie zagości czy nie, dla nas bardziej się liczy to, co sobie wtedy przyrzekniemy przed innymi, coś co wielokrotnie przyrzekaliśmy sobie w głębi serca każdego dnia :-)
niedziela, 25 grudnia 2011
sobota, 29 października 2011
Przed wyjazdem
Dostałam od rodziców wielką dynię z rodzinnego ogródka...
Pisakiem zaznaczyłam elementy do wycięcia...
I tak to na dwie godziny przed odlotem do Belgii storzyłam swoje wierne podobieństwo na zastępstwo podczas mojej nieobecności.
Słomiany wdowiec zachwycony! Mina Pumpkin Jacka zadziałała - T. napisał juz jeden rozdział do swej książki :-)
No i nie będzie sam podczas Halloween :-)
niedziela, 4 września 2011
O tym, jak Mars zderzył się z Bydgoszczą - kolejny post z kosmosu
Po tym, jak skompletowałam wszystkie części do mojego Marsa i ostatecznie go skręciłam, postanowiłam wyruszyć nim w dziewiczą przejażdżkę i to przejażdżkę przednią, bo do miasta, które Toruniowi jest sercu bliskie :>
Zanim wyruszyłam z rodzinnego domu oczywiście natrafiłam na kilka przeszkód:
Babcia: 'Oj, co Ty gadasz, tak daleko! Nie dasz rady, a ktoś Cię w krzaki przewróci i zrobi krzywdę...'
Mama: 'Nie żartuj z tym, że jak znajdą Twoje zwłoki to poznają po kolorze czerwonego lakieru na paznokciach...'
Tata: 'To jak zabierzesz te wszystkie warzywa, które tu są dla Ciebie?'
Wszystko udało się załagodzić, a przewóz warzyw zorganizować na inny dzień w tygodniu :-)
Po tym, jak uroczyście zrobiłyśmy z siostrą pranie, wyruszyłyśmy spod domu. Natalia postanowiła odprowadzić mnie do sąsiedniej wsi :-)
Jadąc już dalej w pojedynkę minęłam Łążyn i Rzęczkowo. Potem skręciłam w prawo na Skłudzewo na niebieski szlak. Widoki sielskie - krowy, bocianie gniazda, motyle, dzikie ogrody i Jezusy w gablotkach. Droga pod górkę była moim Everestem, gdzie zbyt majstrując przy przerzutkach spadł mi łańcuch i się totalnie zablokował. Szybciutko się wybrudziłam, ale doszłam do ładu i już zaraz po tym byłam w Boluminie.
Wjeżdżając do Wałdowa Królewskiego mijam podchmielonego gościa, który na ironię losu chcąc mi zrobić więcej miejsca na ulicy, robi coraz mniej zataczając się w przeciwną stronę. Wkrótce okazuje się, że się zgubiłam.
Miły trzeźwy pan o asymetrycznym uzębieniu wskazuje mi prawidłową drogę na Wałdowo Dolne. Wskakuję na rower i znowu mijam znajomego pijanego gościa. Zjeżdżam z górki!!! Wow! Omal nie tracę panowania nad pojazdem, za to dzięki prędkości zyskuję na czasie. Ku mojemu zdziwieniu wjeżdżam na piękną drogę dla rowerów, równy asfalt, oznakowania co chwilę i jadę nią aż do nieczynnej stacji PKP w Ostromecku. Odbijam w lewo (w prawo dojazd do pięknego zespołu pałacowego-parkowego) i pędzę na Strzyżawę.
Z uśmiechem wjeżdżam na Fordoński most :-)
Posłowie:
Choć daleko mi do mych idoli Polssonów, Kajohów i Kas, jestem z siebie dumna dotarłwszy do Bydgoszczy w 1 h 30 min (do Mostu na Fordonie).
Łącznie z Łubianki do ul. Sułkowskiego w Bydgoszczy - 40 km :-)
Szlak niebieski godny polecenia - jest co zwiedzać i podziwiać po drodze :-)
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Dwa oblicza Torunia
Po raz kolejny Centrum Kultury Zamek Krzyżacki zaprosiło nasz 'Węzełek' do współpracy. Tym razem uczestniczyliśmy w biesiadzie pt. 'Dwa oblicza Torunia', która miała miejsce w ubiegłą sobotę.
Głównym punktem programu imprezy były walki drużyn wojowników wczesnosłowiańskich oraz rycerzy średniowiecznych.
A to już nasze stoisko :-)
Mirka, Basia i Pelasia - oto mózgi 'Węzełka' :-)
Przybyło również wsparcie!!!
Oprócz robótek, na naszym stoisku można było posmakować pysznego serniczka, wybornych nalewek, czy nabyć domowe konfitury i inne zaprawy.
Oto wesoły 'przytrzymywacz' sztalugi, która niczym żagiel reagowała na wietrzne zapędy pogodowe :>
Ku naszej uciesze nasz namiot cieszył się sporym zainteresowaniem, jednak to właśnie spotkanie ludzi tworzących koło rękodzieła przyniosło nam najwięcej radości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










.jpg)

